SUVy – moda, która szkodzi

prof. Bronisław Kolator
SUV, czyli sport utility vehicle, najlepiej jeszcze duży i koniecznie z napędem na wszystkie koła – to marzenie wielu mężczyzn i jak widać na drogach - powszechnie spełniane. Jakie to marzenie ma konsekwencje dla kieszeni, a jakie dla środowiska?

SUV powinien radzić sobie w terenie i zapewniać lepsze warunki podróżowania niż spartańsko wyposażone i czasem twardo zawieszone auta terenowe. Musi, bowiem łączyć cechy auta kompaktowego, terenówki i minivana, a jego eksploatacja nie może być kosztowna.

Dr hab. inż. Bronisław Kolator, prof. UWM z Katedry Budowy, Eksploatacji Pojazdów i Maszyn pojazdami napędzanymi na 4 koła zajmuje się od początku lat 90. XX w. Początkowo były to pojazdy rolnicze – głownie traktory. Badał ich możliwości trakcyjne oraz ekonomiczno-ekologiczne następstwa ich eksploatacji. Efektem głównym tych badań był najpierw jego doktorat a potem habilitacja. Efektem ubocznym zaś - odbudowa prototypu traktora Ursus 710 z lat 70. XX w., który nie wszedł do produkcji. Ten prototyp stoi do dzisiaj w Bałdach.

W latach 2009-11 Wydział Nauk Technicznych przeszedł gruntowną modernizacje w wyniku, której otrzymał m.in. nowoczesną hamownię. Jest to stanowisko pomiarowe umożliwiające badanie charakterystyki silnika, czyli: momentu obrotowego, prędkości obrotowej, zużycia paliwa (dla silników cieplnych) i napięcia i natężenia prądu (dla silników elektrycznych).

Prof. Kolator zajął się w związku z tym badaniami samochodów z napędem na 4 koła, czyli tymi, które gdzieś z tyłu mają napisy: 4WD, AWD lub 4x4. Przeważnie są to właśnie SUVy. Podobnie, jak poprzednio, interesuje go aspekt trakcyjny oraz ekonomiczno-ekologiczny ich eksploatacji.

- Napęd na wszystkie kola lub inaczej: na obie osie jest zalecany przez producentów wtedy, kiedy siła trakcyjna na 1 osi jest niewystarczająca do poruszenia pojazdu. Można go stosować do prędkości 40 km/h. Dlatego, ktoś, kto jeździ głownie po szosie i rzadko zapuszcza się w teren – rzadko użyje napędu na wszystkie koła. Już z tego powodu nie powinien kupować auta z napędem 4X4, bo przecież one są droższe od aut z napędem 2x4 – radzi prof. Bronisław Kolator. - Rozumiem jednak, że moda rządzi się swoimi prawami, a że SUVy są teraz modne - to trudno o ich przydatności z właścicielami dyskutować. Chcą je i mają – dodaje prof. Kolator.

Takie rzeczy jednak każdy wie, bez naukowych badań. Natomiast prof. Kolator bada m.in. zużycie paliwa i opon w pojazdach 4x4 w zależności od mechanizmu różnicowego, czyli przenoszenia napędu na koła. Może on być całkowicie mechaniczny, mechatroniczny lub hybrydowy. Za sobą ma już badania zużycie opon i paliwa samochodów 4x4 z torsenem, czyli układem całkowicie mechanicznym.

Samochody z napędem 4x4 torsen powinny koniecznie mieć wszystkie opony jednakowe. Bezwzględnie powinno w nich być jednakowe na każdej osi ciśnienie powietrza, zalecane przez producenta. Koła o różnym ciśnieniu na jednej osi mają różną średnicę. To powoduje, że obracają się z różną prędkością. Te mniej napompowane mają mniejszą średnicę, więc obracają się szybciej. Koła bardzie napompowane są większe, obracają się wolniej, a zatem hamują, czyli się ścierają.

- W autach z mechanizmem różnicowym torsena nawet nieduża różnica ciśnienia powoduje, że opony bardzie napompowane na dystansie 100 km potrafią się zetrzeć o 7 mm3 więcej niż te mniej napompowane. Ta różnica zużycia może dojść nawet do 20%. Przy 2 osiach napędzanych – to ma już znaczenie finansowe całkiem spore. Jeśli kierowca w takim aucie zniszczy jedną oponę – to powinien wymienić na raz nie 1, lecz - 4.

Ale to nie jedyny skutek różnicy ciśnienia. Większy opór jednego koła powoduje większe zużycia paliwa. Może ono wynieść nawet 5% na dystansie 100 km.

Większe o 5% zużycie paliwa to o 5% większa emisja CO2 do atmosfery. Zupełnie nieuzasadniona, bo nieuzasadnione niczym są miliony SUVów na świecie. A zatem wprowadzony w 2014 r. obowiązek wyposażania przez producentów aut czujników ciśnienia powietrza w oponach – to nie jest fanaberia unijnych biurokratów, tylko troska o środowisko naturalne.

Dlatego ten, kto nie jeździ w trudnym terenie ten wręcz powinien unikać aut 4WD – twierdzi prof. Kolator.

Jego koronnym dowodem na to, że zdecydowana większość kierowców nie potrzebuje napędu 4x4 są auta formuły 1. Gdyby tam napęd 4x4 w czymś pomagał to już dawno byłby zastosowany. A skoro nie jest – to niech to da kierowcom do myślenia. Na tym mogą tylko zyskać oni i środowisko.

Wyniki swoich badań prof. Bronisław Kolator referował podczas konferencji naukowej pt. „Problemy inżynierii mechanicznej” zorganizowanej w dniach 26-28 czerwca z okazji 50. rocznicy powstania Wydziału Nauk Technicznych UWM.

Lech Kryszałowicz

 


 

w kategorii