Studenci zmierzyli się w Centrum Symulacji Medycznej

zawody w Centrum Symulacji Medycznej
Wieziemy pacjenta, mężczyzna ok. 30 lat, potrącony przez samochód dostawczy, stan ogólnie ciężki. Między innymi taki komunikat usłyszeli studenci Wydziału Lekarskiego oraz Wydziału Nauk o Zdrowiu, którzy zmierzyli się w lokalnych zawodach symulacji medycznej.

Zawody trwały dwa dni (17-18.12.). Pierwszego dnia odbyły się eliminacje. Studenci mieli do wykonania 5 zadań.

- Mieliśmy pacjenta, który się poślizgnął i złamał nogę oraz rękę. Drugi pacjent po upadku z drabiny trafił do nas ze złamaną miednicą. Podczas trzeciej scenki kolega z drużyny wcielił się w rolę dyspozytora, który instruował przez telefon osobę, w jaki sposób ma prowadzić resuscytację. W czwartej scence z kolei my robiliśmy resuscytację. Ostatnia scenka polegała na przeprowadzeniu segregacji medycznej w zdarzeniu masowym - wyjaśnia Michał Mazuchowski, student I roku na kierunku lekarskim.

Trzy drużyny, które najlepiej poradziły sobie z 5 scenkami zakwalifikowały się do finału, który odbył się drugiego dnia. Tu, zmierzyli się z bardziej zaawansowanymi symulacjami medycznymi. Musieli zaopiekować się pacjentem kardiologicznym w stanie zagrożenia życia oraz pacjentem urazowym, również w bardzo ciężkim stanie.

- Pełnię rolę sędziego jednej z konkurencji. Do szpitala trafia pacjent, który został potrącony przez samochód dostawczy. Ma on obrażenia, które zostały wstępnie zaopatrzone przez zespół ratownictwa medycznego, ale zostaje przewieziony na oddział ratunkowy. I tutaj studenci będą musieli wykonywać już zaawansowane zabiegi ratujące życie temu pacjentowi, gdyż jego obrażenia okażą się poważne. Chcemy w ten sposób sprawdzić czy studenci, których tutaj na co dzień szkolimy będą w stanie poradzić sobie z taką sytuacją, współpracować w zespole i uratować pacjentowi życie - wyjaśnia Tadeusz Miłoski, ratownik medyczny, Zakład Ratownictwa Medycznego.

Centrum Symulacji Medycznej daje ogromne możliwości do ćwiczeń.

- Możemy symulować bardzo dużo stanów chorobowych, w zasadzie to, co sobie wyobrazimy. Dzięki temu możemy przygotować studentów do pracy z różnymi pacjentami, bo to ich czeka w przyszłości. Możemy na przykład symulować zdarzenia na podwórku, w piwnicy, a nawet na dachu. Mamy bardzo wiele możliwości - dodaje Danuta Prak, instruktor symulacji medycznej, Zakład Dydaktyki i Symulacji Medycznej UWM.

Studenci oceniani byli pod wieloma względami.

- Oceniamy bardzo wiele rzeczy, np. przeprowadzenie badania, zbieranie wywiadu, diagnostyka, tamowanie krwotoku. Jest mnóstwo punktów, które trzeba w takiej sytuacji wykonać, aby skutecznie udzielić pacjentowi pomocy - podkreśla Tadeusz Miłoski.

- Na pewno liczy się też zgranie w zespole, bo zespół to podstawa. Zespoły są 5-osobowe. Dla nas bardzo ważna jest wymiana doświadczenia i współpraca ich członków oraz wzajemna pomoc - dodaje Danuta Prak.

Michał Mazuchowski, chociaż jest dopiero studentem pierwszego roku, już wcześniej miał do czynienia z ratownictwem. Wraz z koleżankami działa w PCK i brał udział w zawodach pierwszej pomocy dla szkół. Dzięki temu wiedział mniej więcej czego się spodziewać i co może być oceniane. W dotarciu do drugiego etapu zawodów pomogli też koledzy ze starszych lat.

- Zawody bardzo mi się podobają. Ja i dwie koleżanki jesteśmy z pierwszego roku i w niedzielę poznaliśmy dwie osoby z piątego. Połączyliśmy siły, aby móc wystartować w zawodach. Współpraca bardzo dobrze nam się układa. Jak widać opłaciło się nam to, bo przeszliśmy do drugiego etapu. Wczoraj było zdecydowanie łatwiej, ponieważ scenki nie były aż tak bardzo trudne, jak dzisiaj. W finale musimy myśleć o podawaniu leków, o zastosowaniu zabiegów inwazyjnych, o tym jaki sprzęt wykorzystać, o monitorowaniu. Na pewno przyda się pomoc naszych starszych kolegów, ponieważ oni mieli już tutaj zajęcia. Do tego mają też większą wiedzę niż my, więc cała farmakoterapia podczas dzisiejszego dnia spoczywa na kolegach z piątego roku - mówi Michał Mazuchowski.

Zawody symulacji medycznej to nie tylko świetna zabawa, ale przede wszystkim nauka.

- To są studenci i oni się dopiero uczą. Nie możemy od nich wymagać, żeby od razu wiedzieli wszystko. Takie zawody są doskonałą motywację, żeby dodatkowo się pouczyć, zgrać w zespole. Mam nadzieję, że to atrakcja dla nich - podsumowuje Danuta Prak.

syla

w kategorii