Kolorowa onkologia

prof. Jóźwik
Rak szyki i trzonu macicy najczęściej dotyczy kobiet dojrzałych, ale gdy dotknie kobietę pragnącą mieć dzieci, zwykle wyklucza macierzyństwo. Zespół prof. Marcina Jóźwika z Wydziału Lekarskiego wykorzystując najnowszą technikę sprawił, że rak już nie jest dla kobiety wyrokiem, a pacjentki mogą zajść w ciążę.

Jeszcze niedawno rozległe operacje ginekologiczne, np. te polegające na usunięciu macicy, jajników i węzłów chłonnych przeprowadzano w olsztyńskim Szpitalu Miejskim metodą tradycyjną „otwartą”, w której rozcina się pacjentce brzuch i usuwa narządy rodne i węzły chłonne. Operacja trwała 3-4 godziny i angażowała 3 osoby. Pacjentka po takiej operacji zwykle przebywa w szpitalu 5-7 dni, a potem przechodzi jeszcze okres rekonwalescencji. Na brzuchu zostaje jej widoczna blizna.

– Nauczyliśmy się te operacje przeprowadzać metodami małoinwazyjnymi, to znaczy laparoskopowo. Po takiej operacji pacjentka ma 3-4 niewielkie, często niedostrzegalne po zagojeniu nacięcia skóry. Operacja trwa 1-2 godziny i przeprowadzają ją tylko 2 osoby. Pacjentka jest wypisywana ze szpitala w 2-3 dniu po zabiegu, a czas rekonwalescencji jest skrócony. Mniejsza rana oznacza także mniej bólu i mniej powikłań pooperacyjnych - wyjaśnia prof. Marcin Jóźwik, kierownik Katedry i Kliniki Ginekologii i Położnictwa Wydziału Lekarskiego UWM, działającej w Szpitalu Miejskim w Olsztynie.

W maju 2019 roku zespół prof. Jóźwika jako pierwszy w naszym regionie i jako jeden z nielicznych w Polsce z powodzeniem zastosował kolejną nowatorską metodę walki z rakiem: wykrywanie węzłów chłonnych wartowniczych z użyciem zieleni indocyjaninowej. Jest to barwnik fluoryzujący w świetle podczerwonym. Umożliwia lekarzom precyzyjne odróżnienie w czasie operacji tkanki limfatycznej i znalezienie najbardziej zagrożonego węzła chłonnego, tak zwanego węzła wartowniczego. Węzły chłonne stanowią część układu limfatycznego. Są rozmieszczone w różnych częściach ciała i połączone siecią naczyń limfatycznych, przez które przepływa limfa, czyli chłonka. Najważniejszą ich funkcją jest filtracja limfy spływającej do nich z różnych okolic ciała oraz wytwarzanie przeciwciał. Wraz z limfą do węzłów chłonnych trafiają substancje toksyczne i chore komórki, które one unieszkodliwiają i usuwają z organizmu.

Węzeł wartowniczy to taki, do którego w pierwszej kolejności trafia limfa z okolicy nowotworu. To on, jako pierwszy, blokuje rozprzestrzenianie się komórek rakowych w organizmie i nie dopuszcza do przerzutów. Precyzyjne odnalezienie węzła wartowniczego jest konieczne do tego, aby zlokalizować tkankę zagrożoną nowotworem i ją usunąć. Dlatego znalezienie w czasie operacji węzła wartowniczego i następnie zbadanie go pod mikroskopem jest ogromnie ważne.

Użycie zieleni indocyjaninowej polepsza wykrywalność i przyspiesza operację. Jest to specjalna substancja kontrastowa. Lekarz wstrzykuje ją w miejsca zajęte nowotworem, np. w okolicę szyjki macicy. Następnie do jamy brzusznej wprowadza laparoskop zawierający minikamerę oraz źródło światła emitujące promieniowanie widzialne i podczerwone. W jego świetle węzły chłonne już walczące z rakiem, które dotąd niemal nie różniły się od okolicznych tkanek, zabarwiają się pięknym seledynem. Wprost nie da się ich przeoczyć. (zobacz zdjęcia  w galerii). Wdrożenie tej techniki było możliwe po wcześniejszym opanowaniu przez zespół prof. Jóźwika limfadenektomii paraaortalnej na drodze laparoskopowej.

Pod koniec kwietnia 2019 r. do prof. Jóźwika zgłosiły się 2 pacjentki: 45-letnia Iwona i 25-letnia Agnieszka. Rozpoznanie: rak szyjki macicy. W maju profesor zdecydował się na zabieg z zielenią indocyjaninową, po raz pierwszy.

- Byliśmy dobrze przygotowani do tej operacji i podjęliśmy się jej. Wsparcia udzieliła współpracująca z Miejskim Szpitalem Zespolonym w Olsztynie amerykańska firma Stryker/Novadaq, która udostępniła nam nieodpłatnie odpowiedni sprzęt, a Ministerstwo Zdrowia zgodziło się na sprowadzenie barwnika specjalnie do zaplanowanej operacji – relacjonuje prof. Jóźwik.

- Nowotwór, który zagnieździł się na szyjce macicy Iwony był już zawansowany i musieliśmy usunąć jej macicę całkowicie. Wybarwienie węzłów chłonnych pomogło prawidłowo określić zaawansowanie choroby i wdrożyć optymalne leczenie ratujące życie. Szczęśliwie dla niej – ma już dzieci. Agnieszka jednak jeszcze dzieci nie ma, a bardzo chce zostać mamą. U niej nowotwór na szczęście jeszcze się nie rozrósł i usunęliśmy go w całości. Wykorzystując zieleń i metodę laparoskopową precyzyjnie usunęliśmy jej tylko tkankę limfatyczną. Węzły okazały się zdrowe. Dzięki temu nie musieliśmy jej usuwać macicy. Będzie mogła zajść w ciążę i rodzić dzieci - zapewnia prof. Jóźwik.

Od operacji minęło już 2 miesiące. Obie kobiety są już w pełni sprawne i czują się dobrze.

– Przekonaliśmy się, że możemy skutecznie robić takie operacje, że są one korzystne i bezpieczne dla pacjentek. Moglibyśmy je teraz robić rutynowo, gdybyśmy dysponowali odpowiednim sprzętem, a nie tylko wypożyczonym - żałuje prof. Jóźwik.

Lech Kryszałowicz